wtorek, 12 września 2017

Zdjecia z ostatnich miesiecy

Dawno mnie tu nie było.Przyznam się Wam szczerze,że kompletnie nie miałam weny do pisania nowych postów,dlatego postanowiłam zrobić sobie małą przerwę od blogowania.
Muszę Wam powiedzieć,że odkąd zostałam mamą,a jest to już ponad pół roku (nie mam pojęcia kiedy to zleciało?!) tygodnie mijają mi tak szybko,że czasami przez dłuższą chwilę muszę się zastanowić jaki mamy dzień tygodnia,wiem,że to śmieszne,ale tak jest.Wakacje się już skończyły,a ja pamiętam ich początek,jakby to było wczoraj...
Jesteście ciekawi co u mnie? Zapraszam na mój Instagram TUTAJ,gdzie jestem na bieżąco.Dzisiaj wstawię kilka zdjęć,czyli zapraszam na InstaMix ;-)








1. Na wakacjach udało mi się przeczytać m.in książkę "Dziewczyny z Nowego Jorku",bardzo lekka,typowo kobieca opowieść o kilku dwudziestoparolatkach z różnymi,ciekawymi perypetiami miłosnymi i nie tylko.
2.Obcięłam włosy!!! ;-)
3.Piękne opaski do włosów dla Wiki od Kokoro Collection <3
4.Moje półroczne szczęście <3
5.Przesyłka od Delia Cosmetics *_*
6.Ostatnio moje ulubione śniadanie;omlet z jogurtem greckim i owocami.







1.Kawa na balkonie.
2.Kolejna wakacyjna lektura,polecam!
3.Nóżki i piękna lampka od Tender&Cute <3
4.Taki zdolny mąż <3
5.Relax :)
6.Taka już duża Kruszyna <3

Pozdrawiam!
Kasia

środa, 26 lipca 2017

Song Of India,czyli perfumy w olejku - drzewo sandalowe

Witajcie,
dzisiaj na tapecie indyjskie perfumy w olejku Song Of India o zapachu drzewa sandałowego,jesteście ciekawi mojej opinii? Zapraszam do dalszej lektury ;-)




Są to perfumy w olejku typu roll-on,jednak nie są one takie zwykłe,ponieważ mogą być stosowane w wieloraki sposób:
* jako olejek zapachowy do kominka,
* jako dodatek do olejku do masażu,
* jako zapach na ubrania,pościel,dywany,tapicerkę samochodową,
* jako perfumy do ciała.

Co mówi producent?
Znana na całym świecie marka Song Of India produkuje olejki zapachowe prawie od 100 lat.Perfumy wykonane są z wysokiej jakości olejów zapachowych,dzięki czemu nadają się do ciała i domu.W produkcji olejów wykorzystuje się kwiaty,liście i korzenie roślin oraz drewno.
Song Of India mają niepowtarzalną jakość-dojrzewają z upływem czasu,a okres ich przechowywania sięga nawet do 10 lat.Im "starszy" jest olejek,tym ciemniejsza jest jego barwa i bardziej wyrazisty zapach.Perfumy te są mocno skoncentrowane,bezalkoholowe i długotrwałe.

Skład:
wosk pszczeli,olejek jojoba,olejek z kiełków pszenicy,naturalne olejki eteryczne


Perfumy znajdują się w 5ml,bardzo ładnej,małej buteleczce ze złotym dodatkiem,które kojarzą mi się ze słonecznymi Indiami.Do aplikacji perfum służy roll-on,jest to wygodny sposób,ponieważ łatwo możemy dozować ilość perfum,które chcemy użyć.Ogromnym plusem jest fakt,iż perfumy nie mają w składzie alkoholu,dzięki czemu nie wysuszą naszej skóry,nawet w jego bezpośrednim kontakcie(najlepiej aplikować na tzw.miejsca pulsujące:zgięcia łokci,nadgarstki,skronie etc). Perfumy są rzeczywiście bardzo intensywne.Mam jednak zapach drzewa sandałowego,który niestety nie przypadł mi do gustu,według mnie bardziej pasujący dla kobiety dojrzałej,dlatego oddałam go mojej mamie i u niej sprawdzają się dobrze,jest z nich zadowolona.Jestem jednak zachwycona ich trwałością,dlatego planuję zakupić perfumy Song Of India,tylko o innym zapachu.Można dostać je w sklepie internetowym Magiczne Indie za 19 zł.

Znacie perfumy w olejku Song Of India?
Pozdrawiam
Kasia

piątek, 23 czerwca 2017

Projekt denko(luty,marzec,kwiecień,maj,czerwiec)

Witajcie,
w końcu udało mi się zrobić zdjęcia produktów kosmetycznych,które zużyłam w przeciągu ostatnich miesięcy.Trochę się tego uzbierało,więc przejdę może od razu do rzeczy ;)


*L'oreal Elseve Fibrology,szampon,maska do włosów - o maseczce możecie przeczytać TUTAJ,natomiast szampon był całkiem fajny,najważniejsze,że nie obciążał moich włosów.Możliwe,że kupię ponownie.
*Isana Power Volumen,szampon do włosów - lubię szampony Isany,ten również się sprawdził.
*Timotei,Eksplozja Witalności,szampon do włosów - od bardzo dawna nie miałam produktów z tej firmy i przyznam,że byłam mile zaskoczona,bo produkt na prawdę mi się sprawdził,pięknie pachniał.Polecam!
*Yves Rocher Reparation Repair,odżywka do włosów - świetny produkt,bardzo dobrze nawilżał włosy,ale ich nie obciążał.Włosy były miękkie,błyszczące i sypkie.Na pewno kupię ponownie.
*Alterra,szampon do włosów - używałam go podczas pobytu w szpitalu,żeby nie brać ze sobą ogromnego opakowania i szampon okazał się być całkiem dobry.Bardzo podobał mi się jego zapach,który było czuć jeszcze długo na włosach.


O wszystkich produktach Barwy Harmonii możecie poczytać w kilku wcześniejszych postach.


*Dove Go Fresh,żel pod prysznic - lubię ich żele,aczkolwiek tez zapach szczególnie mi się nie spodobał,więc więcej raczej się nie skuszę.
*Yves Rocher,żel pod prysznic - więcej o nim i innych produktach z tej serii TUTAJ.
*Yves Rocher,morelowy scrub do ciała - bubelek,niestety nie sprawdził się u mnie,nie robił nic poza tym,że miał ładny zapach...nie polecam!
*Yves Rocher,żel pod prysznic - moim zdaniem nie był wart swojej ceny,zdecydowanie wolę żele Dove...


*Lirene,będę mamą,płyn do higieny intymnej - używałam go będąc w ciąży,byłam z niego bardzo zadowolona.
*Lactacyd,żel do higieny intymnej - dosyć często go kupuję.Lubię i polecam.
*La Roche Posay,Lipkar Gel Lavant - jestem fanką ich kosmetyków,bardzo fajny żel.Służył podczas kąpieli również mojej małej córeczce i świetnie się sprawdził:)
*Isana,żel pod prysznic - miniaturka produktu,która podobnie jak szampon posłużyła mi podczas pobytu w szpitalu,myślę,że jest to świetna alternatywa na różne wyjazdy,aby nie zabierać ze sobą pełnowymiarowych opakowań produktów.Bardzo ładny zapach,owocowy.W miarę wydajny.


*Garnier,płyn micelarny z olejkiem - produkt dwufazowy,dobrze usuwał makijaż,sprawdził się też do demakijażu moich wrażliwych oczu.Wydajny.Delikatnie nawilżał,jak najbardziej polecam!
*Ziaja Liście Manuka,tonik do twarzy - uwielbiam,pisałam o nim wiele razy.
*Naobay,krem do twarzy - możecie o nim więcej poczytać TUTAJ.
*Ziaja 25+,krem do twarzy - któreś z kolei opakowanie,bardzo lubię.Tani i rewelacyjny produkt.Idealny pod makijaż.


*Dove Dermo Spa,krem do rąk - dobrze nawilżał,ale przeszkadzał mi jego hmmm...dziwny zapach? następnym razem skuszę się na pewno na inną wersję zapachową.
*The Secrest Soap Store Argan&Goats,krem do rąk - rewelacyjny produkt,gęsty,bardzo treściwy,świetnie nawilżał i miał delikatny,przyjemny zapach.
*Nivea Stress Protect,antyperspirant - całkiem dobry,możliwe,że kupię go ponownie.


*Maga Nails,zmywacz do paznokci bezacetonowy - fajny produkt,delikatnie nawilżał płytkę paznokcia,polecam!
*Maybelline New York Lash Sensational,tusz do rzęs - bardzo lubię,kilka razy pojawił się już w moich denkach.
*Rimmel Match Perfection,korektor - było to moje drugie opakowanie tego produktu,używam kolejne.Najlepszy korektor jaki do tej pory używałam.Polecam serdecznie! :)

Znacie te produkty?
Pozdrawiam:)
Kasia

środa, 14 czerwca 2017

Produkty antybakteryjne CleanHands™

Wiadomo,że odpowiednia higiena dłoni jest niezbędna dla naszego zdrowia.Zagrażają nam przede wszystkim drobnoustroje,które wywołują różne choroby układu pokarmowego(salmonella,wirus żółtaczki,bakterie e-coli,gronkowiec złocisty i wiele innych).Można się nimi zarazić nawet poprzez uścisk dłoni drugiego człowieka.Na przekór wszystkim bakteriom przychodzą produkty CleanHands™ .


Kosmetyki marki CleanHands™  działają zarówno odświeżająco,jak i bakteriobójczo.W ich ofercie znajdują się żele,spraye oraz mydła antybakteryjne.Żele i spraye działają bez użycia wody,więc świetnie sprawdzą się zwłaszcza teraz,latem,np. podczas pikniku,czy podróży,jak i podczas pracy(np. wizażystki),oraz wszędzie tam,gdzie umycie rąk wodą z mydłem nie jest możliwe.Mam małe dziecko w domu,więc jeszcze bardziej dbam o to,aby miało one jak najmniej styczności z niebezpiecznymi bakteriami,dzięki tym produktom,nie jest to wcale takie trudne,bowiem zabijają one 99,9% wszystkich bakterii.Żele dostępne są w różnych pojemnościach.Dostępne w Rossmannie,gdzie od 30 czerwca do 9 lipca będą w promocji.Dodatkowo dla czytelników bloga,marka CleanHands™ przygotowała specjalny rabat 35% na zakupy w sklepie www.sklep.switpharma.pl (ważny do 15 lipca) na wszystkie produkty CleanHands™ 
                                                       KOD RABATOWY:CleanHands-Twój-Rabat

Znacie produkty CleanHands™ ? Używacie produktów antybakteryjnych?
Pozdrawiam
Kasia

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Bielenda Magic Bronze , brazujaca pianka do ciala

Witajcie,
sezon letni,myślę,że możemy uznać za otwarty.Od dłuższego czasu cieszymy się piękną,słoneczną pogodą.Co za tym idzie,nasza garderoba obfituje w zwiewne sukienki,tuniki i krótkie spodenki.Zawsze na początku lata mam problem ze zbyt jasną karnacją,bo nie ma co się oszukiwać,ale bardzo blade,odkryte nogi nie wyglądają zbyt dobrze ;-)  Niedawno podczas zakupów w Hebe zaopatrzyłam się w piankę brązującą do ciała marki Bielenda. Czytałam niedawno o niej pozytywne opinię,więc sama postanowiłam jej wypróbować.


Co mówi producent?
Wyjątkowy produkt brązujący do ciała,pozwalający w krótkim czasie uzyskać efekt naturalnej opalenizny.Pianka już w trakcie aplikacji nadaje skórze bardzo delikatnego,złotego kolorytu,który zostaje wzmocniony w ciągu 3-5 godzin po zastosowaniu.Delikatna formuła lekkiej pianki idealnie rozprowadza się po całym ciele,pozwalając na dokładną i równomierną aplikację,co minimalizuje powstawanie smug,zacieków,czy plam.Pianka jest wydajna,szybko się wchłania i pielęgnuje skórę.Efekt opalenizny utrzymuje się nawet do kilku dni.
UWAGI pomagające w uzyskaniu i utrzymaniu pożądanego efektu:
-przed aplikacją zaleca się wykonanie peelingu,zwłaszcza lokci i kolan lub ich nawilżenie balsamem do ciała,aby zminimalizować ryzyko zbyt ciemnego odcienia tych partii ciała,na te partie należy zastosować również mniejszą ilość pianki,
-przed pierwszym zastosowaniem zaleca się wykonać test na małej powierzchni skóry i odczekać 3-5 godzin,
-przed założeniem ubrać lub kontaktem z wodą odczekać do całkowitego wyschnięcia produktu,
-przechowywać w temperaturze pokojowej,
-produkt nie zawiera SPF i nie chroni przed poparzeniami słonecznymi


Podoba mi się opakowanie,jest iście wakacyjne,w słońcu mieni się na piękny,złoty kolor.Produkt posiada wygodną w aplikacji pompkę.Pianka ma bardzo lekką konsystencję,bez problemu się ją nakłada,szybko schnie(nie zauważyłam,aby brudziła ubrania).Pamiętam swoje pierwsze zetknięcie z tym produktem.Wieczorem,po wykonanym peelingu,zaaplikowałam produkt na ciało i...nic! nie zauważyłam kompletnie żadnego brązowego koloru na swojej skórze!Stwierdziłam,że albo pianka jest beznadziejna,albo moja karnacja :)) Na szczęście następnego dnia rano skóra wyglądała,jakbym wróciła z wakacji! Była muśnięta słońcem,kolor nie był pomarańczowy,co jest chyba kluczowe w produktach brązujących i samoopalaczach.Nie zauważyłam również żadnych smug,co zdarzało mi się w przypadku innych kosmetyków tego typu.Co najlepsze,opalenizna utrzymała się 4 dni!Kolor schodził bardzo równomiernie, po prostu stawał się mniej intensywny.Nie wysuszył mojej skóry.Jestem mega zadowolona z tej pianki i podejrzewam,że zagości w mojej kosmetyczce jeszcze na długi czas.Jedyny minus,to oczywiście zapach,chyba każdy kto przynajmniej raz używał tego typu produktu go kojarzy.Kosztuje około 20zł.

Skład:


Znacie ten produkt?
Do następnego!
Kasia

piątek, 9 czerwca 2017

Vatika Naturals,coconut enriched hair oil - olejek kokosowy,recenzja

Witajcie,
kto jest ze mną dłużej na blogu,doskonale wie,że bardzo lubię dbać o swoje włosy i od lat jestem wierna olejowaniu. Kiedyś o tym już pisałam,ale może przypomnę jeszcze raz.W liceum bardzo eksperymentowałam z włosami,farbowałam je bardzo często,robiłam jakieś kolorowe pasemka,codziennie(zdarzało się,że nawet kilka razy dziennie) używałam prostownicy i jakoś szczególnie nie zwracałam uwagi na to,jakie produkty do ich pielęgnacji stosuję.Oczywiście odbiło się to tym,że ich stan był zły...nawet bardzo zły.Non stop się puszyły(co jak się później okazało,było winą złego cięcia włosów,ponieważ wtedy były bardzo mocno pocieniowane),były suche,rozdwojone końce,ogólnie tragedia.Później (chyba przez przypadek) trafiłam na kanały urodowe na YouTube i...przepadłam!Od tego momentu całkowicie zmieniłam swoje nastawienie,zaczęłam używać odpowiednich kosmetyków no i przede wszystkim zaczęłam regularnie olejować włosy,co jak się później okazało było dla nich zbawienne.Przez te kilka lat (prawie 8) używałam bardzo różnych olejów do włosów.Do tej pory ulubionym był zdecydowanie czysty olej kokosowy oraz olej Amla.Jakiś czas temu zaczęłam używać olejku z Vatiki z kokosem,kasztanem i henną do włosów.


Olejek Vatika wzbogacony jest między innymi w olej kokosowy,który uważany jest za najzdrowszy olej na ziemi.Od dawna znane są jego właściwości pielęgnacyjne i nie tylko.Na włosy działa jako bardzo dobry nawilżacz i zapobiegacz rozdwajaniu się końcówek włosów.Kasztan również ma zbawienny wpływ na stan naszych włosów,wzmacnia cebulki,zapobiega wypadaniu włosów oraz wpływa na ich kolor(lekko przyciemnia).Henna natomiast pogrubia włosy,poprawia ich strukturę,zwiększa ich odporność na działanie czynników zewnętrznych,zmiękcza i nadaje połysk.Dodatkowo olejek ten zawiera olej rycynowy(zapobiega wypadaniu włosów),Amlę(dogłębnie odżywia,nabłyszcza),czy cytrynę(reguluje wytwarzanie sebum oraz pomaga w walce z łupieżem.

Skład:  Paraffiunm Liquidum, Canola Oil, Palm Oil, Olea Europaea (Olive) Oli, Lawsonia Inermis (Henna) Extract, Phenyl Trimethicone, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Parfum, Ricinus Communis seed Oil, Avobenzone, Rosmariunus Officinalis Acetate, Citrus Medica Limonum (Lemon) Oil, Tert. Butyl Hydro Quinone, (Rosemary) Oil, Vitamine E

Jak możecie zauważyć skład olejku jest na prawdę dobry.Mimo zawartości parafiny na pierwszym miejscu,nie zauważyłam negatywnych skutków w jego używaniu,ale przyznam,że nigdy nie miałam z tym większego problemu.Jakiś czas temu rozjaśniłam swoje włosy,więc olejek ten okazał się dla mnie zbawienny,jeżeli chodzi o ich pielęgnację.To co zauważyłam po kilkukrotnym użyciu(stosuję raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie) to na pewno:
*wygładzenie,włosy stały się bardzo miękkie(mimo rozjaśnienia koloru,o czym pisałam wcześniej),
*świetnie chroni końcówki przed rozdwajaniem,
*delikatnie nabłyszcza włosy,
*nie obciąża moich włosów,mimo tego,że olejek nakładam od nasady głowy po same końce,zazwyczaj na całą noc,
*lekko cytrusowy zapach,
*jest bardzo wydajny.
Od niedawna mam również problem z nadmiernym wypadaniem włosów(po ciąży) i mam ogromną nadzieję,że olejek sprawdzi się również w tej kwestii,o czym jeśli będziecie chcieli poinformuję za jakiś czas.


200ml kosztuje 16zł,dostępny w sklepie internetowym Magiczne Indie.


Znacie ten olejek?
Pozdrawiam:)
Kasia

czwartek, 8 czerwca 2017

Pharmaceris - seria M-macierzynstwo

Witajcie,
pielęgnacja naszej skóry w ciąży,jak i po ciąży to dla nas-mam,nie lada wyzwanie.Zazwyczaj już od pierwszych tygodni ciąży,zaczynamy używać specjalistycznych produktów,które mają nam pomóc w utrzymaniu dobrej kondycji naszego naskórka.Niestety trzeba wziąć pod uwagę to,że bardzo często sprawa np. rozstępów jest dziedziczona i choć byśmy używały tony różnych produktów regularnie,to one i tak się pojawią.Tak było w moim przypadku...przez 8 miesięcy cieszyłam się,że nie pojawił mi się żaden rozstęp,a przy samej końcówce ciąży,niestety kilka pojawiło się na brzuchu (mimo tego,że nie przytyłam dużo).Znalazłam jednak produkty,które pomagają wrócić mi do formy sprzed ciąży,mowa tutaj o dermokosmetykach Pharmaceris z serii M-macierzyństwo.



Krem zapobiegający rozstępom
wskazania producenta: preparat zapobiegający powstawaniu rozstępów oraz wzmacniający strukturę osłabionej skóry kobiet w ciąży.Rekomendowany dla kobiet od 4 miesiąca ciąży,w okresie karmienia,a także osob z tendencją do znacznych wahań wagi ciała,w szczególności w okresie dorastania,typowym do zmian masy ciała oraz dużego przyrostu.Krem nie zakłóca badań USG.

Zaczęłam go stosować pod koniec ciąży,gdy zauważyłam,że rozstępy zaczynają się pojawiać na brzuszku(wcześniej używałam balsamu Palmers),myślę,że w znacznym stopniu zahamował pojawienie się następnych "nieprzyjaciół".Jego ogromnym plusem,jest zawartość kwasu foliowego w składzie,co jak wiadomo odgrywa ogromnie ważną rolę podczas ciąży.Dodatkowo wzbogacony jest w witaminę E,olej bawełniany,alatoninę oraz wiele innych,zbawiennych dla skóry składników.Krem posiada delikatną konsystencję,szybko się wchłania.To,co zauważyłam niemalże od pierwszego użycia,to świetne ujędrnienie,napięcie skóry oraz nawilżenie.Właśnie nawilżenie,które w moim przypadku było zbawienne,ponieważ czasami brzuszek swędział(rósł) i ten produkt świetnie to niwelował.Produkt posiada bardzo delikatny,przyjemny zapach.

Preparat zmniejszający istniejące rozstępy i blizny poporodowe
wskazania producenta: preparat polecany w celu redukcji istniejących rozstępów dla kobiet w ciąży(od 4 miesiąca) i po porodzie,a także dla osób z tendencją do znacznych wahań wagi ciała,w szczególności w okresie dorastania,typowym do zmian masy ciała oraz dużego przyrostu.Rekomendowany jako koncentrat zmiękczający i zmniejszający widoczność blizn poporodowych(np.po cesarskim cięciu) oraz powstałych w wyniku zewnętrzych uszkodzeń mechanicznych.Preparat nie zakłóca badań USG.

W składzie znajdziemy m.in witaminę E(chroni przed przedwczesnym starzeniem się skóry),proteiny z dyni zwyczajnej(przywracają skórze elastyczność i napięcie),czy masło shea,które jak wiadomo ma działanie łagodzące,zmiękczające i nawilżające.Ma gęstą,bardzo treściwą konsystencję,dobrze się wchłania i co ważne,nie brudzi ubrań.Po dłuższym stosowaniu zauważyłam przede wszystkim świetne ujędrnienie i napięcie skóry na brzuchu.Wydaje mi się,że rozstępy są również minimalnie mniej widoczne.Kończę pierwsze opakowanie i z pewnością kupię kolejne(producent zaleca używanie go minimum 2 miesiące)

Ujędrniający krem do pielęgnacji biustu
wskazania producenta: preparat polecany w celu ujędrnienia i poprawy kondycji skóry biustu,ukierunkowany na zapobieganie powstawaniu rozstępów i zmniejszanie napięcia skóry.Delikatna formuła kremu dostosowana do wymagań skóry kobiet w ciąży(od 4 miesiąca) oraz w okresie karmienia i po jego zakończeniu.

Zawiera witaminę E,alatoninę(koi,zmiękcza skórę),olej z rzepaku(działa regenerująco,łagodząco i przeciwzapalnie),czy d-panthenol(nawilża,łagodzi podrażnienia).Fajne opakowanie z pompką,za co duży plus.Konsystencja gęsta,tak jak w przypadku pozostałych kosmetyków,dobrze się wchłania.Jak dla mnie produkt niezastąpiony.Rewelacyjnie nawilża i ujędrnia, koi delikatną skórę(należy trzymać go w lodówce).Dzięki temu produktowi nie mam większych problemów ze skórą na biuście,a dodam,że karmię piersią.Z pewnością będę go stosować przez cały okres karmienia.



Znacie serię M-Macierzyństwo? Jak to u Was wyglądało podczas ciąży i po porodzie?
Pozdrawiam:)
Kasia

czwartek, 1 czerwca 2017

Vatika Naturals , Virgin Olive - Hair Mask

Witajcie,
przepraszam za moją nieobecność,jednak macierzyństwo całkowicie mnie pochłonęło.Nie mam jednak zamiaru rezygnować z bloga.Posty będą się pojawiać,może nie jakoś bardzo często,ale gdy znajdę chwilę,będę pisać,obiecuję ;-)

Dzisiaj chwila o produkcie do włosów,a konkretnie o masce do włosów,jednej z lepszych,jakich miałam okazję używać...ciekawi? Zapraszam do dalszej lektury ;-)


Maska znajduje się w plastikowym,odkręcanym opakowaniu,według mnie,praktycznie i raczej standardowo,jeśli chodzi o ten typ produktu do włosów.Konsystencja jest bardzo zbita,gęsta,przez co kosmetyk nie wylewa nam się przez palce podczas użycia,nie spływa z włosów,no i przede wszystkim jest bardzo wydajny.


Maski używam regularnie od lutego,więc mogę z pewnością powiedzieć,że spełnia wszystkie moje oczekiwania.Według producenta, ma za zadanie tworzyć ochronną powłokę na naszych włosach,wzmacniać cebulki,pobudzać je do wzrostu oraz dodawać objętość.Po dłuższym stosowaniu mam mnóstwo baby hair,podejrzewam,że za sprawą tego produktu.Włosy są odżywione,nawilżone,miękkie w dotyku i nie plączą się.Jedynie nie zauważyłam efektu objętości,ale moje włosy są cienkie i na prawdę mało który produkt sprawdza się w tej kwestii.

Skład: Aqua, Cetrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Propylene Glycol, Olea Europaea (Olive), Fruit Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Almond) Oil, Lawsonia Inermis Extract, Parfum, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Methylchloroisothiazolionone, Methylsothiazolinone, Citric Acid, Cl 16255, Cl 19140, Cl 14720, Cl 73015, Cl 28440. 

Maska wzbogacona została w oliwę z oliwek,nawilżający ekstrakt z migdałów oraz hennę (przez co jest pomarańczowa).Zapach jak dla mnie neutralny,nieco mydlany.Kosztuje około 25zł,dostępny w sklepie internetowym Magiczne Indie.

Znacie ten produkt? Co jeszcze polecacie z tej firmy?
Pozdrawiam
Kasia

poniedziałek, 20 marca 2017

Barwy Harmonii,Natural Shower Oil,Soap

Hej ;-)
Witam się z Wami już jako świeżo upieczona mama uroczej Wiktorii ;-) 

Przygotowałam dzisiaj dla Was kolejny post z produktami Barwy Harmonii od Barwa.


Produkty do mycia ciała z serii Barwy Harmonii,czyli olejki pod prysznic i mydła,to coś,co zdecydowanie przypadło mi do gustu.Przyznam,że nawet mój mąż regularnie mi je podkrada ;)) 
Olejki pod prysznic zamknięte są w opakowaniach z pompką,co rzecz jasna ułatwia aplikację podczas kąpieli.Mają dosyć rzadką konsystencję,jednak wystarczy użyć niewielką ilość,bo bardzo fajnie się pienią.Po kąpieli skóra nie jest przesuszona,ani nieprzyjemnie napięta,czego bardzo nie lubię.
Mydła sprawdzają się równie dobrze jak olejki,po otwarciu pachnie nimi cała łazienka <3 Również na skórze zapach jest długo wyczuwalny.Nie przesuszają za co ogromny plus. Bardzo wydajne.
 Kosmetyki nie są testowane na zwierzętach,nie posiadają sztucznych barwników,konserwantów,czy silikonów. 
Zarówno seria oliwkowa,jak ta z drzewa cedrowego pachnie obłędnie.Są to zapachy z pewnością niepowtarzalne,wyszukane i odpowiednie według mnie dla obu płci.
Wszystkie produkty posiadają unikalną recepturę,zawierają wiele cennych składników,które mają zbawienny wpływ na stan naszej skóry.

Serdecznie polecam Wam tę serię. Ja z pewnością będę do niej wracać,bo kosmetyki są na prawdę godne uwagi.

Pozdrawiam! :-)
Kasia

wtorek, 28 lutego 2017

Delia Cosmetics - Matt Liquid Lipstick

Witajcie ;-)
Uwielbiam matowe pomadki.Do tej pory najczęściej używałam tych z Golden Rose,jednak ostatnio trafiły do mnie nowe,matowe pomadki w płynie z Delia Cosmetics.







Jest to nowość Delii,dostałam 3 piękne,wiosenne odcienie: nr.1-Bridget(klasyczny nude,idealny kolor na dzień),nr.3-Sophia(piękna fuksja,świetny kolor na wiosnę),oraz nr.6-Marylin(intensywna czerwień,odcień nieco bardziej wieczorowy).
Bardzo podobają mi się opakowania pomadek,zdecydowanie przyciągają uwagę,są niebanalne.Z aplikacją produktu raczej nie ma problemu,posiadają klasyczny jak na pomadki aplikator,dzięki któremu możemy precyzyjnie nałożyć pomadkę na usta.Po chwili produkt zastyga ,tworząc piękny,matowy odcień.Nie zauważyłam aby przesuszały,co często zdarza się w tego typu kosmetykach.Pomadki mają delikatny,lekko słodki zapach.Bardzo ważne jak wiadomo w matowych pomadkach jest pigmentacja,w tym przypadku również nie mam zastrzeżeń.Próbowałam zarówno jednej(bardziej delikatny efekt),jak i dwóch warstw i w obu przypadkach byłam zadowolona.Trwałość produktów jest naprawdę niezła.Ładnie się utrzymują przez kilka godzin,po czym schodzą bardzo równomiernie,za co duży plus.Gdy produkt zastygnie,nie odbija się na kubku,czy sztućcach,co świadczy o ich świetnej jakości.Kosztują 15,90zł/szt,dostępne w sklepie Delii tutaj.

Jestem bardzo zadowolona z tych pomadek i myślę,że zaopatrzę się w pozostałe odcienie.Produkty zdecydowanie godne uwagi,zwłaszcza za taką cenę.

Znacie produkty Delii? Używacie matowych pomadek,czy raczej wolicie błyszczyki?
Pozdrawiam :)
Kasia

piątek, 24 lutego 2017

Aktualna pielęgnacja mojej cery

Dzień dobry w piątek! ;-)
Mamy już końcówkę lutego,a my nadal w dwupaku.Do terminu porodu zostało mi 6 dni,jak narazie czuję się bardzo dobrze,w ostatnich dniach wręcz rozpiera mnie energia i mam ochotę non stop coś robić,nie mogę usiedzieć na miejscu ;))  Cieszę się,że nadchodzi marzec i mam nadzieję,że pogoda się poprawi,bo mimo tego,że nie ma już śladu po śniegu,to ostatnio cały czas pada i strasznie wieje...ale przynajmniej temperatura jest już na plusie od dłuższego czasu.Trzymajmy kciuki za słońce ;-) Marzy mi się długi spacer...

Dzisiaj przygotowałam dla Was wpis na temat aktualnej  pielęgnacji mojej cery.


Moja cera jest mieszana,a jak wiadomo,pielęgnacja takowej nie należy niestety do najprostszych.Łatwo ją przesuszyć(używając np. zbyt wiele kosmetyków matujących),dlatego ja stawiam przede wszystkim na oczyszczanie i nawilżanie.


Z produktami do zmywania makijażu u mnie różnie bywa...moje oczy są bardzo wrażliwe i niestety nie wszystkie kosmetyki się sprawdzają.Obecnie używam i bardzo sobie chwalę płyn micelarny z olejkiem od Garnier.Jest to dwufazowy produkt(obecnie mam go na wykończeniu,więc na zdjęciu może tego nie widać),dlatego przed użyciem należy go wstrząsnąć.Ma dosyć tłustą formę i po aplikacji jest to delikatnie wyczuwalne,jednak nie przeszkadza mi to.Bardzo dobrze zmywa make up,również wodoodporny.Używając tego produktu,mam wrażenie,że rozpuszcza on makijaż.W przypadku oczu,wystarczy,że przyłożymy wacik z niewielką ilością produktu przez kilka sekund,następnie powolnymi ruchami (z góry na dół) delikatnie zmyjemy makijaż.Nie przesusza i co najważniejsze,nie podrażnia moich oczu.Myślę,że jest to kosmetyk do każdego rodzaju cery,więc jeśli jeszcze go nie próbowałyście,serdecznie polecam.Dostępny m.in. w Rossmannie za około 20 zł.



W pielęgnacji swojej cery mocno stawiam na oczyszczanie,dlatego używam kilka peelingów(na zmianę).W okresie grzewczym mam problem z suchymi skórkami,dlatego regularnie,co 2-3 dni oczyszczam swoją skórę.Nie dawno w moje ręce wpadł peeling do twarzy z olejkiem herbacianym Vatika DermoViva. Jest to niby produkt przeznaczony do skóry trądzikowej,delikatnej,jednak w moim przypadku również bardzo dobrze się sprawdza.Łączy w sobie trzy składniki ziołowe:drzewo herbaciane(ma właściwości antybakteryjne),olej z pestek winogron(nawilża,zmniejsza zaczerwienienie skóry),olej z limonki(absorbuje nadmiar wytwarzanego sebum).Posiada delikatne drobinki,więc nie należy do produktów mocno oczyszczających naskórek,mimo to,po jego użyciu czuć,że skóra jest oczyszczona,wyczuwalny jest delikatny efekt chłodzenia(co osobiście bardzo lubię w tego typu kosmetykach).Nie ma uczucia "ściągania",za co duży plus.Jest bardzo wydajny.150ml kosztuje 15,90zł,dostępny w sklepie internetowym Magiczne Indie.


Następnie produkt,który znajdował się w jednym z pudełek Liferia - Kueshi Silk Cleansing Scrub,jedwabiste mleczko oczyszczające-peeling do twarzy.Jakiś czas temu opisywałam go w jednym z postów,więc jeśli jesteście ciekawi odsyłam TUTAJ.


Serię Liście Manuka od Ziaja używam od lat. Żel z peelingiem stosuję zazwyczaj w porannej pielęgnacji cery.Jest to delikatny produkt,bardziej żel peelingujący,niż scrub.Bardzo dobrze oczyszcza i przygotowuje skórę pod makijaż.Następnie używam toniku z tej samej serii.Uwielbiam ten produkt! A raczej jego zapach :) Używam go,spryskując bezpośrednio twarz,a nie tak jak radzi producent,na wacik.Świetnie odświeża,tonizuje i przywraca prawidłowe PH.Dostępne w większości drogeriach za około 10zł/szt.


Jakiś czas temu,dostałam do testów od firmy The Secret Soap Store produkty z serii Argan&Goats-maseczkę do twarzy oraz serum do twarzy,szyi i dekoltu.Maseczka ma działanie regenerująco-oczyszczające.Jest to kosmetyk na bazie białej glinki,olejku arganowego potwierdzonego certyfikatem ECOCERT,oleju z pestek wigogron,oleju avokado,oleju ze słodkich migdałów oraz protein mleka koziego.Produkt świetnie działa na wszelkiego rodzaju podrażnienia,delikatnie nawilża i wygładza.Mam wrażenie,że również delikatnie rozjaśnia i wyrównuje koloryt skóry.Łatwa w zmywaniu,wystarczy niewielka ilość ciepłej wody.Kosztuje 44,99zł,dostępna TUTAJ .Serum do twarzy,szyi i dekoltu,to produkt mający za zadanie niwelować pierwsze oznaki starzenia się skóry.W jego składzie znajdziemy m.in olej arganowy,olej avocado,oliwę z oliwek,złoto 24k,czy wyciąg z kasztanowca.Po zastosowaniu od razu czuć napięcie i ujędrnienie skóry,nie jest to jednak efekt,jak w przypadku kosmetyków ściągających.Delikatnie nawilża.Idealnie nadaje się pod makijaż.Używam go rano i wieczorem.Produkt posiada wygodne opakowanie z pompką,jest bardzo wydajne.Kosztuje 84,99zł,dostępne TUTAJ. Oba produkty pięknie pachną.Warto jeszcze wspomnieć,że wszystkie produkty The Secret Soap Store posiadają unikalną recepturę,nie są testowane na zwierzętach,posiadają bardzo dobre składy(bez parabenów,olejów mineralnych oraz pochodnych ropy naftowej).


Krem nawilżająco-matujący 25+ z Ziaja, używam go również od lat.Często próbuję nowości,ale zawsze prędzej,czy później do niego wracam.Odpowiednio nawilża, ale jednocześnie matuje skórę.Idealnie sprawdza się pod makijaż.Lubię jego delikatny zapach.Kosztuje ok.10zł,dostępny w sklepach stacjonarnych Ziaja oraz niektórych drogeriach kosmetycznych.


Nie wyobrażam sobie również swojej pielęgnacji bez gąbki z celulozy oraz delikatnej gąbki do oczyszczania twarzy.Tej pierwszej używam zazwyczaj do zmywania maseczek,drugiej używam natomiast do żeli i peelingów.Sprawdzają się rewelacyjnie.Jeśli jeszcze nie próbowałyście,serdecznie polecam! :) Obie można dostać w Rossmannie za kilka złotych.

Znacie któreś z tych produktów? Jakie kosmetyki do pielęgnacji cery mieszanej się u Was sprawdzają?
Pozdrawiam! :)
Kasia

środa, 22 lutego 2017

Yankee Candle Winter Glow

Pozostając jeszcze w tematyce zimowej,chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć o kolejnym zapachu Yankee Candle - Winter Glow...


Przyznam,że mam słabość do białych wosków Yankee,kojarzą mi się z moim ukochanym zapachem Soft Blanket i rzeczywiście często zdarza się,że są to podobne nuty zapachowe.
Producent opisuje nam ten zapach jako "chrupiący zapach zamarzniętych gałęzi drzew i świerkowych igieł,rozświetlonych bursztynowymi promieniami zimowego słońca".
Mnie Winter Glow kojarzy się ze śniegiem,który niedawno spadł,mroźną,ale słoneczną,zimową  pogodą.Zapach z pewnością należy do tych kremowych,ciepłych,lecz nie słodkich,a bardziej męskich. Wosk przypadł mi do gustu,więc za rok z pewnością do niego wrócę,a teraz muszę się powoli rozejrzeć za wiosennymi zapachami Yankee,właśnie,jakie polecacie?

Znacie ten zapach?
Pozdrawiam :)
Kasia